Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inności. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2015

Wielka lista ;-)

No to pięknie.
Za trzy dni egzamin. Z historii starożytnej. Za. Trzy. Dni. Matko Święta. Refrenem na te dni będzie "Ty w serce wlewasz łaski Twej strumień, w Tobie potrafię więcej niż umiem...".

Jednak niezależnie od tego, czy egzamin zdam w I czy II terminie, czy go w ogóle zdam i niezależnie od wszystkiego, uważam, że to jedna z lepszych rzeczy w życiu, która mi się przydarza. Strasznie trudno to wytłumaczyć nie wchodząc w tajemne szczegóły mojego życia, dość powiedzieć, że dzięki egzaminowi (a raczej świadomości tego, że on jest trudny i może być ciężko psychicznie) zaczął się w moim życiu jakiś taki fajny proces. No, może pośrednio i nie jest to jedynie zasługa egzaminu. Ale fajnie ;-).

A dzięki temu, że się stresowałam (i stresuję) egzaminem, odkryłam, jak mnóstwo ludzi dookoła mnie chce mnie wspierać i mi pomaga. I po prostu chcę Wam wszystkim podziękować. Za to, że jesteście. Bo jesteście dobrzy, tacy jacy jesteście, jesteście po prostu super. To moje odkrycie tegoroczne.

Więc: DZIĘKUJĘ! Już teraz, bo naprawdę... nie wiem, co naprawdę :-). Naprawdę jestem wdzięczna.

Macie obrazek. Ktoś namalował w DA na tablicy w afrykańskiej.
Jest piękne i cudowne i się zachwycam.

wtorek, 2 czerwca 2015

Wyjechać

W którymś momencie minionych dni zrobiło mi się strasznie źle z tym, że nigdzie nie wyjeżdżam na długi weekend. I nie dlatego, że nie mam gdzie, bo mam, i w ogóle mogę robić milion fantastycznych rzeczy w tym czasie. Ślub, zlot, biwaczek, znajomi, coś tam... no, dużo tego.

No ale nie wyjeżdżam. Bo HS. Jeden wielki argument przeciw. Okropne :(

Ale pomyślałam sobie, że mogę wyjechać w przenośni. Nawet będzie mi się łatwiej uczyło ;-). I tym razem chodzi nie tylko o to, że "do Grecji. starożytnej Grecji" czy "do Rzymu. starożytnego Rzymu". Ale stwierdziłam, że to świetna okazja, żeby wyłączyć życie. Znaczy, wyłączyć się trochę. Zawsze jak jeździłam na jakieś obozy harcerskie czy rekolekcje, bez internetu, telefonu i w ogóle, to było takie fajne. Tak mi było dobrze :-) taka wolność. I zawsze chciałam to zrobić w Warszawie, tylko nie bardzo miałam kiedy. A teraz mam.

Więc wyłączę mail, wyłączę telefon na te 4 dni. Przecież mogę. Jakbym wyjechała na rekolekcje, to by tak było.
I będę miała święty spokój.
Jak ktoś będzie bardzo chciał, to się skontaktuje, wszak w Warszawie jestem i rodzinę mam. Więc wytrwałym się uda, na pewno ;-).

Może nawet z Panem Bogiem się spotkam jakoś bardziej niż zwykle, a jednak w codzienności. On lubi, jak nie mam telefonu ;-).

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Trzeba fazę na pisanie PRZERWAĆ

z dedykacją dla Krzysia, za wczorajszy komentarz, że skoro tyle na blogu piszę, to chyba mam co najmniej magisterkę na głowie... ;)

Trzeba fazę na pisanie przerwać :( albo przerzucić :).
Jakby nie patrzeć w ciągu najbliższych dwóch miesięcy muszę napisać dwie prace i zdać trzy egzaminy. Może nie wygląda to jakoś przerażająco, ale jak się odkryje, że egzamin z HS mam u kochanego dra hab. PJ, u którego zdać się nie da, drugi egzamin jest z matmy, która jest fajna, ale jednak trzeba ją zrozumieć... a te dwie prace, co muszę napisać to się nazywają "roczne" (a nie dwumiesięczne)... zaczyna być ambitnie.

Nie, nie rzucam bloga w kąt na te dwa miesiące, bo zbyt lubię tu pisać, zbyt lubię czytać komentarze, że ludzie to czytają i że im się poprawia humor. Moje wytchnienie od trudu świata ;) i ujście nadmiaru rozmyślań :).

Więc nie rzucam bloga w kąt, ale będę pisać rzadziej. Rzadziej niż co? Rzadziej niż codziennie. Jak już mnie najdzie tak, że nie będę mogła wytrzymać ;).

A póki co wenę twórczą przerzucam na prace roczne. Fuj, fuj, nie lubię pisać językiem naukowym (zresztą chyba widać) i myśleć nad każdym zdaniem (to widać na pewno po moich nieprzemyślanych zdaniach). No cóż. Damy radę, jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam? Czy jakoś tak... ;)

Ale to nie zmienia faktu, że:

Egzaminy wprawdzie w czerwcu, ale to już teraz aktualne... ;)

Panie Boże, Ty jeden wiesz, jak bardzo mi się nie chce! ;) całe szczęście, że studiuję to, co chcę, a nie to, co ktoś mi kazał. Przynajmniej od czasu do czasu chwyta moje serce iskra zainteresowania... :)
A jeszcze teraz wiosna przyszła, to już w ogóle. Co to za pomysł robić po maju sesję! :)

Więc chodźcie dużo na spacery, nawet jak macie mnóstwo nauki. Powietrze jest dobre. (I kwiatki piękne. A ptaki śpiewają tak nieprzytomnie! że przestałam czegokolwiek na słuchawkach słuchać)

PS konspekt pracy rocznej numer 1 już prawie jest, Alleluja! ;)

środa, 25 marca 2015

Blog 2.0 - Powitanie :)

Ostatnio czytałam sobie notki, które napisałam te parę lat temu, jak ten cały blog się zaczynał... i powiem Wam, że to, jak on teraz wygląda, to jest jakiś cud i dowód na istnienie Boga ;) bo te stare notki są... takie straszne! Nie czytajcie!!! Zarozumiała gimbusiarnia, która myśli, że coś wie, o życiu... a oczywiście nie wie. (Mam cichą nadzieję, że jak za 3 lata będę czytała notki z tego roku to się nie załamię... ;)).

No i co z tym zrobić. Usuwać głupio trochę, chociaż mam ogromną ochotę. Więc będę je powoli trochę od nowa pisać. A przynajmniej te najgorsze! :D Pierwotne wersje będą systematycznie znikać, ale jeśli ktoś będzie chciał koniecznie przeczytać - to proszę bardzo, będę miała zapisane, można się odezwać i drogą prywatną dostać (z komentarzem, dlaczego mi się nie podoba ;)).

Na początek - powitanie.

Cześć i czołem, drodzy goście!
Odważni ludzie, którzy zaglądacie tu dobrowolnie albo i przypadkiem.

Mam na imię Marcysia. Ciut więcej o mnie jest tu z boku po prawej, a jeszcze więcej we wszystkich starych notkach, więc nie będę się tu rozwodzić. Lubię sobie pisać o życiu, o uśmiechu i lubię łamać stereotyp narzekającej Polki czy też smutnej chrześcijanki. Pierwotnie blog miał być "tylko" o uśmiechu i sposobach na zły humor, ale... koncepcja się zmieniła :D i jest po prostu o świecie, który jest piękny, pełen zapachów, słońca i muzyki, który cały tęskni za czymś (a może za Kimś?).

Ostatnio bardzo mi się spodobało pisanie "na wyrwanych kartkach" - takie wyrwane z kontekstu życia opowieści o Tesi... one są tak naprawdę trochę o mnie. Ale że oprócz wydarzeń rzeczywistych jest tam dużo kolorowania i wyobraźni, to o Tesi.

Chciałabym i nowym, i starym czytelnikom powiedzieć, że to nie jest tak, że moje życie składa się wyłącznie z uśmiechu. Ja też mam problemy i pod tym względem jestem całkiem normalna (czasem aż za bardzo ;)). Tylko większość z nich wolę schować dla siebie... jednak blog to miejsce cokolwiek publiczne i mam pewne opory przed opisywaniem tu całego mojego życia :).

I na koniec...
Mam takie marzenie, żeby kiedyś mieć duży dom, który będzie zawsze otwarty i do którego każdy będzie mógł wejść. I żeby każdy w nim czuł się dobrze...
Chciałabym, żebyście się tu czuli dobrze. Więc jeśli Wam się coś nie podoba - to napiszcie mi mail (cysia299@gmail.com). Chcę o tym wiedzieć! Jeśli Wam się podoba - też napiszcie, będę miała jeszcze więcej powodów do radości :).
Komentujcie do woli, zadawajcie pytania, przesyłajcie znajomym, niech się dzieje! :)

:)
Uśmiechy! :)

poniedziałek, 23 marca 2015

Jak kamienie...

Świtało.
Blask latarni ulicznych rozświetlał chodniki, postać w mundurze szybko maszerowała znając dobrze kierunek. Minęła jakiegoś pana, jakąś panią... za zakrętem zobaczyła, że jest ich już więcej, chociaż jeszcze parę minut zostało. Ktoś przyniósł flagę, znicze. Wszyscy w mundurach.

Ciemne postacie od 4 nad ranem schodziły się na miejsce. W zasadzie - nie wiadomo, dlaczego. Nie ma tam żadnego pomnika, zwykły warszawski blok... ale jednak miejsce to na swój sposób niezwykłe, bo właśnie w tym bloku kilkadziesiąt lat temu mieszkał Rudy. Rudy - ich przyjaciel, którego znają tylko z opowiadań i książek. Ich wspólny przyjaciel, chociaż oni sami nie wszyscy znali się nawzajem.

Każdy z nich przecierał rano oczy i niezbyt chciało się już wstawać. Jednak 3-4 godziny snu to mało. Ale przyszli. Bo siedemdziesiąt dwa lata temu gestapo uderzyło w drzwi Rudego i on nie miał wyboru. Musiał z nimi iść.

piątek, 30 stycznia 2015

Historyczne pomysły na przyszłość

...aby studentom historii żyło się łatwiej.

PLANSZÓWKI.

Dobrodziejstwo wszechświata.

Znacie Ryzyko? Bo z Bartkiem ostatnio przed łaciną wymyśliliśmy, jakby można było zrobić Ryzyko w wersji świata starożytnego, tak, żeby się było łatwiej uczyć tych mniej lub bardziej ciekawych faktów.

Po pierwsze - no to jak zrobić mapę świata starożytnego z tymi wszystkimi krainami, to już by się studenci w parę minut mapy nauczyli. Gdzie jaka kraina, może pojedyncze miasta, inne takie.

Po drugie - za podbicie np. Mezopotamii z Egiptu by się dostawało kartę typu "Jesteś Totmesem III" i za nią byłyby punkty. No i od razu by wszyscy zapamiętali, że Totmes III podbił Mezopotamię.

Po trzecie - no, to już trochę z konieczności naukowej - quiz. Zamiast rzucać kostką, bo to zbyt przypadkowe, to by był quiz, z jakimiś tam zasadami. Kto pierwszy odpowie, albo coś w tym stylu.

A zamiast celów tych zwyczajnych można by zrobić cele typu "państwo Nabuchodonozora II", bo ono było całkiem duże. Zresztą nie tylko ono.
Podopisywać jakieś cosie na kartach, żeby przy okazji wchodziły w pamięć...

i część wiedzy już w głowie.

No, czyż to nie jest genialny plan? :)

czwartek, 27 listopada 2014

Procesy i projekty

dziękuję ojcu R :)

Może to tak wygląda, że skoro była już borsutyka, oczywiste i trywialne uśmiechy z MIMu oraz wstęp do uśmiechów historycznych, to teraz będzie fizyka, tak dla odmiany.

Procesy i projekty.

Ale nie będzie o fizyce. Będzie o życiu. Będzie o czymś, czego się uczę, ale nie na studiach, a...a no właśnie w życiu.

Czym się różni taki proces od takiego projektu?

Projekt - zatacza kółeczko. Wiem, co będzie na końcu. Wiem, jaki ma być efekt. Żyję tym, żeby dojść do tego efektu. I póki go nie osiągnę to dążę do celu... cały czas patrząc "jak ma być".

Mniej więcej tak.

piątek, 7 listopada 2014

Wyprawa do Muzeum Harcerstwa

Kto by się spodziewał, że to będzie taki wyczyn?
Nikt.

Zadanie wydawało się proste: pójść do Muzeum Harcerstwa i obejrzeć kroniki wędrownicze. Nic prostszego.

Weszłam na stronę Muzeum Harcerstwa, znalazłam maila, napisałam tam, odpisali mi mi dosyć szybko, że mają kroniki wędrowniczek sprzed wojny i że żeby się do nich dostać to powinnam zadzwonić do dr JT., poniedziałek, środa, piątek 11-14.

No i pasmo braku problemów się skończyło.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Święty szczęśliwy! :D

Napisałam ten tekst 3 lata temu, przy okazji beatyfikacji (tekst niżej, nie trzeba klikać w link):

"Błogosławiony Jan Paweł II. Nie powiem, pięknie brzmi.

Ale dla mnie to te tytuły "błogosławiony", "święty"... No super, że są. Tylko że one oddalają te postacie od rzeczywistości. No, prawda, już nie żyją, ale jednak.
Na przykład taki Jan Paweł II. Osobiście nie znałam, ale doskonale pamiętam. Teraz jest błogosławiony no i fajnie.
Jak się mówi "błogosławiony Jan Paweł II" to od razu oficjalniej się robi.

Ale zaraz. Ileż to razy słyszeliśmy, że błogosławieni znaczy... szczęśliwi?
No to zamieniamy:

Szczęśliwy Jan Paweł II.

No... genialnie! Od razu jakoś wraca do nas, na ziemię z tych wyżyn niebieskich.... :D
Zobacz, jaki radosny! :D

Tyle. :)"

Zdania nie zmieniłam. Dalej mnie wkurza chwilowe napompowanie rzeczywistości, podczas gdy za tydzień duża część tych dzisiaj zachwyconych ludzi w ogóle o rzeczy nie będzie pamiętała.
Szkoda, że "święty" się tak fajnie nie zamienia jak "błogosławiony". Ale i tak będę sobie mówić, że "szczęśliwy". Nawet może bardziej szczęśliwy niż te 3 lata temu... :)

Więc szczęśliwy święty Jan Paweł II i szczęśliwy święty Jan XXIII tyle w temacie.

Amen. Uśmiechy :)! :D

czwartek, 27 marca 2014

Stres->∞, możliwości ->∞...

post zawiera lokowanie produktu.

Stres->∞, możliwości ->∞... wszystko dąży do nieskończoności! wszystko, stres, zmęczenie, możliwości, tylko ilość wolnego czasu dąży do zera...
...czyli matura :)

Widziałam ten kubek na stronie deona już tyle razy...
...ale teraz jest niezwykle adekwatny...
...do sytuacji.


wtorek, 11 marca 2014

KASA :) ważne, jak już tu jesteś, to przeczytaj :)

Ha. Kasa. Taki tytuł, i o tym ten post będzie.

My, 80 Warszawska Drużyna Wędrowniczek "Ostoja", jedziemy na obóz w wakacje. Wędrowny. Odwiedzić chcemy Bułgarię, Turcję, Grecję... dużo tego. I daleko. I drogo. Czego potrzeba? Pieniędzy!

Obiecałyśmy sobie, że dużą część same zarobimy. Żeby nie wszystko płacili rodzice, bo nie wszyscy tyle mają, i żeby się przekonać, że jak chcemy, to możemy spełniać swoje marzenia :) i że potrafimy zarobić na wymarzone wakacje :)

I co w związku z tym?
Potrzeba nam pomysłów. W jaki sposób 10 dziewczyn (no, chyba że siedleckie chłopaki z którymi jedziemy też tak postanowią) może zarobić parę tysięcy w najbliższe 2-3 miesiące. Dysponujemy dobrą wolą przede wszystkim, kwalifikacjami w większości żadnymi. Aczkolwiek jakieś talenty każda z nas ma :) Z czasem wolnym też różnie bywa. A w grę wchodzi wszystko, od śpiewania na rynku do... no nie wiem czego :) chodzi o to, żeby się w miarę opłacało :)

Więc, jeśli macie jakiekolwiek pomysły, to mówcie, piszcie, tutaj, czy na fb, lepiej tutaj, bo na fejsa w Wielkim Poście tylko raz w tygodniu na chwilę wchodzę :). Albo na maila mojego, cysia299@gmail.com

Polecam się Waszej uwadze i pamięci, czekam na pomysły, sama też myślę :)
Uśmiechy! :)

czwartek, 13 lutego 2014

Wypadałoby...

Ostatnio złapałam fazę na dość regularne pisanie tutaj. I w sumie, zgodnie z tą fazą to wypadałoby już coś napisać.

Wypadałoby.

Ale co tu pisać, jak jest cholernie trudno, kryzys miesiąca (oj tak, mam nadzieję, że gorzej już do końca lutego nie będzie), dzień mniej więcej okropny...

Oczywiście, są te jasne strony życia. Justyna ma złoto! Już napisałam te dwie klasówki do których zaczęłam się uczyć wczoraj i nie było to najlepszym pomysłem. I w zasadzie nie najgorzej mi poszły (w takich momentach zaczynam wierzyć w cuda).

wtorek, 4 lutego 2014

Spalone mosty

Jak się skądś odchodzi...
nie trzeba palić mostów za sobą.
Wręcz lepiej zachować to, co było dobre,
bo później dużo trudniej to odbudować.
I spokojnie czekać na nowe.

Uśmiechy! :)

środa, 29 stycznia 2014

Zdenerwowałam się.

Zdenerwowałam się.

Nie lubię tych sytuacji, kiedy człowiek ma ochotę powiedzieć jedynie "jak ktoś ma miękkie serce to ma później twardą dupę". Nie cierpię.

Pisałam kilka dni temu o bezinteresownej pomocy, tak?
I o tym, że jak się nie płaci to się mniej szanuje, tak?

I do jasnej. Anielki.
Uszanowałam. Z całej siły uszanowałam, od góry do dołu, każdą minutą życia niemal (ojej, nie po polsku, nieważne, zdenerwowana jestem).

To nie, to "inni" muszą wkroczyć do akcji i powiedzieć, że tak pomagać to nie można. Krótko mówiąc: zabronić tego rodzaju działalności.

czwartek, 9 stycznia 2014

Wędrujemy

Oj góry, te góry kochane. Takie potężne i takie piękne. Jak tylko się od nich oddalić to słychać w duszy coś w rodzaju tego, co śpiewają ludzie z Domu o Zielonych Progach - "Gór mi mało i trzeba mi więcej, żeby przetrwać od zimy do zimy".

poniedziałek, 11 listopada 2013

Patriotyzm codzienny i niecodzienny

11 listopada, Święto Niepodległości, 95 lat temu powstała II Rzeczpospolita. W zasadzie dopiero zaczęła powstawać. Ale fakt faktem, że I wojna światowa się skończyła, w słynnym lasku Campiegne podpisano rozejm. A potem? Potem był szereg traktatów, z każdym państwem oddzielnie. Świat wszedł w zupełnie nowy porządek, powstało 11 nowych państw. Nowych jak nowych, część z nich już kiedyś istniała, chociażby nasza Polska. I nastąpił czas budowania naszego państwa. Walki o granice, kształtowanie ustroju. Różne idee, wizje II RP musiały znaleźć jakiś kompromis, pogodzić się między sobą. Nie było łatwo...


Ale świętujemy. Świętujemy dziś pojawienie się Polski na mapie po 123 latach. Więc wywieszamy flagi, śpiewamy patriotyczne pieśni...

A jutro? Jutro...wszyscy wrócą do normalnego trybu życia, może w mediach coś wspomną, a może nie... i zapomnimy. I nasz patriotyzm uśpimy na kolejne kilka miesięcy, aż do 2 i 3 maja, kiedy będziemy świętować uchwalenie pierwszej polskiej Ustawy Rządowej, i znów będziemy wywieszać flagi i śpiewać patriotyczne pieśni.

sobota, 12 stycznia 2013

Dla MKR: Dobre Strony :)

Ten wpis dedykuję MKR - Moim Kochanym Rehabilitantom :)
(oraz przy okazji - towarzyszom niedoli :))

Marcysia rzuca sobie wyzwanie: znajdź dobre strony rehabilitacji i problemów z kręgosłupem.
Zresztą, w sam czas. Turnus niedługo, będziesz się wtedy z tym 3 tygodnie męczyć ;). Przyda Ci się przeczytać kilka dobrych stron :)

A więc. Jak siebie znam, to będzie trochę ironii ;) Względnie czarnego humoru :) ale wszystko prawdziwe :)

wtorek, 1 stycznia 2013

Noworocznie :)

No proszę! Zaczął się Nowy Rok 2013!

Nowy Rok. Nowy Czas, aby zrobić coś dobrego, znów przez 365 dni próbować ogarniać swoje życie. Oby przez 365 dni się uśmiechać. Albo przynajmniej być szczęśliwym.

Bądź szczęśliwy w tym roku i każdym następnym. Niezależnie od pogody. Niezależnie od tego, czy z Twoich oczu świeci słońce czy pada deszcz :)

Bądź szczęśliwa w tym roku. I każdym następnym. Niezależnie od pogody. Niezależnie od tego, czy z Twoich oczu świeci słońce czy pada deszcz :)

Pamiętasz? Twój uśmiech na dziś! I na cały rok :)


Uśmiechy! :D

czwartek, 1 marca 2012

Żołnierze Wyklęci

1 marca - Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". Pamiętamy!

Może temat ma niewiele z uśmiechem wspólnego - jednak sprawa jest ważna, a mało znana. O Żołnierzach Wyklętych powinni wiedzieć wszyscy - a wiedzą tylko nieliczni. Dziś obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci  Żołnierzy Wyklętych. Drugi raz. Bo obchodzimy to święto od zeszłego roku.

niedziela, 18 września 2011

Stasiu...

Dziś 18 września, a co się z tym wiąże - święto św. Stasia Kostki! :)
Jest on patronem dzieci, młodzieży, ministrantów i MAGISu (patrz: TUTAJ).

Jako jeden z pierwszych w świecie pokonał pieszo trasę Wiedeń - Rzym, aby wstąpić do zakonu jezuitów.

Więcej o nim jest pisane wszędzie. Ja więc już kończę :D

Relikwiarz św. Stanisława Kostki będący własnością MAGISu

Obraz przedstawiający Stasia