Jaki hałas, niech ktoś to wyciszy...pomyślała, ale to była jedna z ostatnich myśli o tym, co się dzieje dookoła niej.
Zauważyła strach. Ten największy ze wszystkich, którego dotychczas nie potrafiła nazwać.
Na chwilę przeniosła się w świat snów, marzeń i wyobraźni. Otulał ją płaszczem i mówił "może sobie być. możesz się tego bać...to może sobie być"...
Jeszcze nie wybrzmiało to w jej uszach kiedy...zaćmienie przyszło. To, czego się bała. Słońce po prostu zgasło i nagle znalazła się w totalnej ciemności i bezgranicznej pustce. Słońce zgasło. Tak jakby nigdy go nie było...?
F. mówił, że najciemniej jest zawsze przed świtem...
"To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna." (J 15,11)
"- Dlaczego oni się śmieją? - Bo są normalni." o. Romek SJ
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tesia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tesia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 21 marca 2015
niedziela, 8 marca 2015
* * *
Mimo, że rzadko się widzieli i na dobrą sprawę już dawno nie rozmawiali, Tesia skądś wiedziała, że jest jego księżniczką. Ale ponieważ rycerzy naokoło było wielu, długo nie wiedziała, którego z nich wybrać na swojego księcia.
Tamtego dnia dalej nie wiedziała, ale jej serce tęskniło strasznie do Tego Jednego, dawno niewidzianego. Tęskniło już dobrych parę tygodni i ilekroć ktoś niezapowiedzianie dzwonił domofonem serce zaczynało szybciej bić... ale to wciąż nie był On. Zawsze okazywało się, że listonosz albo kurier, albo niezapowiedziana wizyta siostry.
Przyszedł tamten dzień i gdy obudziła się poczuła, że dziś On musi przyjść. Po prostu musi. Dziś się zobaczą, bo "tak jest napisane w gwiazdach", tak mówią wszystkie znaki na niebie i ziemi, tak mówiła jej kobieca intuicja ...To miłe podekscytowanie, szybko bijące serce, ogrom tęsknoty a jednocześnie niepewność, co zrobić, jak już się spotkają...? Specjalnie uczesała się w nową fryzurę i nie chodziła w dresie po domu... Dla Niego.
Zadzwonił domofon. W domu była tylko ona i jej siostra. Serce oszalało. Czy to On?
Odebrała. Z drugiej strony nikt nie odpowiedział. Serce dalej biło w przyspieszonym tempie... otworzyła, mimo, że nie ma takiego zwyczaju. Ale nikt nie przyszedł.
Potem stanęła w swoim pokoju i patrząc w okno złościła się na kolejny raz zepsuty domofon. Zastanawiała się, czy właśnie nie straciła tej jedynej życiowej szansy. Na Niego.
Tamtego dnia dalej nie wiedziała, ale jej serce tęskniło strasznie do Tego Jednego, dawno niewidzianego. Tęskniło już dobrych parę tygodni i ilekroć ktoś niezapowiedzianie dzwonił domofonem serce zaczynało szybciej bić... ale to wciąż nie był On. Zawsze okazywało się, że listonosz albo kurier, albo niezapowiedziana wizyta siostry.
Przyszedł tamten dzień i gdy obudziła się poczuła, że dziś On musi przyjść. Po prostu musi. Dziś się zobaczą, bo "tak jest napisane w gwiazdach", tak mówią wszystkie znaki na niebie i ziemi, tak mówiła jej kobieca intuicja ...To miłe podekscytowanie, szybko bijące serce, ogrom tęsknoty a jednocześnie niepewność, co zrobić, jak już się spotkają...? Specjalnie uczesała się w nową fryzurę i nie chodziła w dresie po domu... Dla Niego.
Zadzwonił domofon. W domu była tylko ona i jej siostra. Serce oszalało. Czy to On?
Odebrała. Z drugiej strony nikt nie odpowiedział. Serce dalej biło w przyspieszonym tempie... otworzyła, mimo, że nie ma takiego zwyczaju. Ale nikt nie przyszedł.
Potem stanęła w swoim pokoju i patrząc w okno złościła się na kolejny raz zepsuty domofon. Zastanawiała się, czy właśnie nie straciła tej jedynej życiowej szansy. Na Niego.
wtorek, 3 marca 2015
* * *
...chciała pójść na ciekawy wykład, ale przemęczona życiem nie zdążyła. Jedynie lecąc z innych zajęć na próbę śpiewu i jedząc obiad w pośpiechu przelotnie pomyślała, że chciała być gdzie indziej. No cóż, nie udało się, w życiu jest mnóstwo fajnych rzeczy do zrobienia, a wybierać trzeba tylko te najlepsze, bo na te zwyczajnie fajne brakuje czasu.
Kilka dni później podszedł do niej znajomy i opowiadał, jak było fajnie i że ktoś ten wykład nagrał. Po chwili wyjął z zeszytu elegancko złożony plakat i dał jej chyba bez komentarza. Już miała się roześmiać, że po co jej więcej makulatury... gdy spostrzegła, że na plakacie jest autograf prowadzącego wykład specjalnie dla niej. I lekka irytacja zamieniła się w...
Dziękuję! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
