Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tesia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tesia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 marca 2015

* * *

Jaki hałas, niech ktoś to wyciszy...pomyślała, ale to była jedna z ostatnich myśli o tym, co się dzieje dookoła niej.
Zauważyła strach. Ten największy ze wszystkich, którego dotychczas nie potrafiła nazwać.
Na chwilę przeniosła się w świat snów, marzeń i wyobraźni. Otulał ją płaszczem i mówił "może sobie być. możesz się tego bać...to może sobie być"...
Jeszcze nie wybrzmiało to w jej uszach kiedy...zaćmienie przyszło. To, czego się bała. Słońce po prostu zgasło i nagle znalazła się w totalnej ciemności i bezgranicznej pustce. Słońce zgasło. Tak jakby nigdy go nie było...?

F. mówił, że najciemniej jest zawsze przed świtem...

niedziela, 8 marca 2015

* * *

Mimo, że rzadko się widzieli i na dobrą sprawę już dawno nie rozmawiali, Tesia skądś wiedziała, że jest jego księżniczką. Ale ponieważ rycerzy naokoło było wielu, długo nie wiedziała, którego z nich wybrać na swojego księcia.

Tamtego dnia dalej nie wiedziała, ale jej serce tęskniło strasznie do Tego Jednego, dawno niewidzianego. Tęskniło już dobrych parę tygodni i ilekroć ktoś niezapowiedzianie dzwonił domofonem serce zaczynało szybciej bić... ale to wciąż nie był On. Zawsze okazywało się, że listonosz albo kurier, albo niezapowiedziana wizyta siostry.
Przyszedł tamten dzień i gdy obudziła się poczuła, że dziś On musi przyjść. Po prostu musi. Dziś się zobaczą, bo "tak jest napisane w gwiazdach", tak mówią wszystkie znaki na niebie i ziemi, tak mówiła jej kobieca intuicja ...To miłe podekscytowanie, szybko bijące serce, ogrom tęsknoty a jednocześnie niepewność, co zrobić, jak już się spotkają...? Specjalnie uczesała się w nową fryzurę i nie chodziła w dresie po domu... Dla Niego.
Zadzwonił domofon. W domu była tylko ona i jej siostra. Serce oszalało. Czy to On?
Odebrała. Z drugiej strony nikt nie odpowiedział. Serce dalej biło w przyspieszonym tempie... otworzyła, mimo, że nie ma takiego zwyczaju. Ale nikt nie przyszedł.

Potem stanęła w swoim pokoju i patrząc w okno złościła się na kolejny raz zepsuty domofon. Zastanawiała się, czy właśnie nie straciła tej jedynej życiowej szansy. Na Niego.

wtorek, 3 marca 2015

* * *

...chciała pójść na ciekawy wykład, ale przemęczona życiem nie zdążyła. Jedynie lecąc z innych zajęć na próbę śpiewu i jedząc obiad w pośpiechu przelotnie pomyślała, że chciała być gdzie indziej. No cóż, nie udało się, w życiu jest mnóstwo fajnych rzeczy do zrobienia, a wybierać trzeba tylko te najlepsze, bo na te zwyczajnie fajne brakuje czasu.
Kilka dni później podszedł do niej znajomy i opowiadał, jak było fajnie i że ktoś ten wykład nagrał. Po chwili wyjął z zeszytu elegancko złożony plakat i dał jej chyba bez komentarza. Już miała się roześmiać, że po co jej więcej makulatury... gdy spostrzegła, że na plakacie jest autograf prowadzącego wykład specjalnie dla niej. I lekka irytacja zamieniła się w...

Dziękuję! :)