Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacery po Warszawie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacery po Warszawie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 października 2015

Dawno mnie tu nie było

I trochę nie mam weny. Kilka notek jest "w przygotowaniu", ale z różnych powodów nie mogę ich dzisiaj skończyć...

Ale znalazłam w Warszawie:








Warszawskie ulice czasem są fajne.
A to był przystanek autobusowy GUS w kierunku Dw. Zachodniego (ten pod spodem, co portrety pisarzy wiszą).

To jest super, że nie trzeba nigdzie daleko jechać, żeby znaleźć coś sensownego. Wystarczy się rozejrzeć. Cały świat do nas mówi. Trzeba tylko usłyszeć...

#uważność :)

sobota, 28 lutego 2015

Uciesz się tym, co...

O tak. Myślę, że to jest dobre zdjęcie na dziś, bo boli mnie chyba pół mnie ;(. Ale to znaczy, że drugie pół nie :D

Z uważnych spacerów :)
Przy metrze Pole Mokotowskie :)

środa, 25 lutego 2015

Legionistki ;)

Kornelii i chłopakom z akademika.

Zacznę od małej dygresji.
Nie spodziewałam się, że mój blog, który piszę właściwie dla siebie i garstki znajomych... i ewentualnie tych, co czasem na niego wpadną, ale przecież nie jest tych ludzi tak dużo...! Że doczeka czegoś takiego.
Bo wiecie, są takie łańcuszki. Są na fejsie, to są i na blogach. Są głupie i mądre, są takie pół na pół...
Okazuje się, że blogerzy też sobie stawiają takie "wyzwania". Ktoś coś pisze, i wzywa kolejne 3 osoby, żeby też o czymśtam napisały, te osoby piszą, wzywają kolejne... i świat się kręci!

Dostałam więc wezwanie do napisania czegoś o otwartości. Chyba notki ;). I to w dodatku podwójne, więc moje zaskoczenie tym większe. Od Wyruszyć w dal i od Panny z Łosiej. Ciekawe, ciekawe, bo oba blogi znam jedynie w stopniu "wiem, że istnieje"... no, teraz już trochę lepiej, bo czytałam ich notki o otwartości.

* * *

Wędrowałam sobie z Kornelią wieczorem wte i wewte, najpierw ona mnie odprowadziła, potem ja ją, potem ona mnie do połowy drogi, a w sumie to do domu... stoimy pod moim blokiem, zauważyłam to:


Jakby ktoś nie widział - to L w kółeczku przerobione na uśmiech, czyli symbol Legii Warszawa, przerobiony na.

No i zrobiłam zdjęcie, bo fajne.

wtorek, 24 lutego 2015

I chciałabym, i boję się...

Wędrowałam sobie dziś całkiem sporo... spacer w 4 częściach. Do biblioteki, z biblioteki, na basen, z basenu... i jeszcze potem po rozmowie z R. A. Czyli w pięciu częściach nawet.

PTAKI ŚPIEWAŁY. Ale tak pięknie, tak wspaniale, tak po prostu, jak to ptaki. Wiosna idzie! I nawet jak słońca nie widać, to to słychać, bo właśnie... ptaki.

Jedna naklejka, którą widziałam (zauważyłam ;)) wczoraj... dziś jej już nie było. Ktoś ordynarnie zdarł. Znaczy... nie, niezbyt mi się podobała, ale...można ją było ładniej zedrzeć. Żeby nie było tego brzydkiego białego śladu, bo...*

Trzecia część spaceru to napawanie się ptakami i muzyką, bo dziś w MWD jest przepiękna pieśń i bardzo ją lubię. I te skrzypce, ach.

Czwarta - to po basenie. Taka...spokojna, bo nas wcześniej wypuścili i jednak nie musiałam się spieszyć. Mojemu nastrojowi było to nawet na rękę, bo... no wiecie, czasem jest tak, że wiemy, że coś będzie dobre, ale jednak stresik wcześniej jest, prawda? No i właśnie tak było.

I ostatnia część, cała w skowronkach. Ptaki cały czas śpiewały. Zawędrowałam w nowe osiedle, nie do końca wiedząc, czy uda mi się z niego wyjść tam, gdzie chcę, czy będę musiała się wracać. Tłum pędzących korpopracowników itd., potem jakiś parking, jakiś płot, ale furtka, to przeszłam, plac zabaw... Jak się odwróciłam to zobaczyłam, że na budce strażnika jest napisane w 5 językach (ale nie po polsku, bo po co!), że opuszczam strefę amerykańską. SŁUCHAM? Wyszłam stamtąd jakąś dziwną alejką, na szczęście się udało. Wprawdzie furtka łatwa do przeskoczenia, ale nad nią i nad płotem podwójny drut kolczasty. Przedziwne. Środek Warszawy. No, nie centrum, ale jednak Mokotów to nie są jakieś obrzeża... Dziwne.

Właśnie sobie uświadomiłam, że o ile tytuł pasuje to moich dzisiejszych przemyśleń i rozmowy z R., to notka jest wyłącznie o spacerach. I jakoś tak tytuł z treścią się kupy nie trzyma. Ale co z tego, mamy wolność słowa, a to mój blog, mogę robić, co chcę.

I chciałabym, i boję się.
Ale wszystko, co jest... może sobie być.
Więc mogę i chcieć, i bać się.


To jest liść. Aha, to wszyscy widzą.
Ale to nie jest taki sobie zwykły liść! To jest liść paźdzniernikowy.
Z pewnego niezwyczajnego spaceru.
Miał robaki (Kornelia, wybacz!). Od spodu.
Ale już nie ma.

*...jak tak sobie chodzę, to rozmyślam o tym, co bym zmieniła, żeby to miasto mi się bardziej podobało. Bo jest w nim mnóstwo piękna, ale ono tonie w jakichś takich innych rzeczach. I trzeba się czasem nieźle wysilić, żeby piękno dostrzec. Dlatego ludzie często mówią, że nie cierpią Warszawy, że to obrzydliwe miasto, że nie ma duszy (w odróżnieniu od Krakowa, bo Kraków ma). A Warszawa też ma duszę, ale ukrytą. Taką do poszukania.
No i właśnie to bym zmieniła. Naklejki. Słupy. Nie chodzi mi o to, żeby nic nie było, bo wtedy byłoby wszędzie zbyt elegancko, zbyt prosto i zbyt...bezdusznie właśnie. Bez klimatu, bez charakteru. Jasne, powinny być takie miejsca, np. parki, gdzie tych wszystkich naklejek i ogłoszeń nie ma. Ale na skrzyżowaniach na słupach? Czemu nie.
To co bym chciała zmienić?
Nawet najbrzydsza naklejka ładniej wygląda jak wisi ładnie, niż jak jest brzydko zdarta tak, że zostaje mnóstwo tego białego i kleju. Więc może jak już zdzierać, to całkiem, żeby ślad nie został? Bo potem jest naprawdę brzydko!
To taka naklejkowa dygresja.

niedziela, 22 lutego 2015

Życie jest spoko

K., bo to z nim dziś zwiedzałam Pola Mokotowskie.

Zabawne. Ten sam park, te same alejki, przechodziłam nimi tysiące razy. Wystarczy ostatni tydzień i już mamy ok. 7. I wciąż zauważam nowe rzeczy! :)

A część zauważyłam już kiedyś, ale dopiero teraz robiłam zdjęcia.

To zauważyłam pierwszy raz w życiu.!

A to, tuż obok, widziałam już wielokrotnie :)

Życie jest spoko! Jest nawet więcej, niż spoko. Jest wspaniałe!
Miłość też :).

Jest tylko jeden problem.
Każda minuta i każda chwila zdarza się tylko raz, wszystko, co masz, to teraz, tak szybko płynie czas... (Maleo Reggae Rockers)

Dlatego czasem lubię pójść w góry bez aparatu i nie robić zdjęć. Bo jak robię zdjęcia, to zamiast oglądać piękno w skali 100% i w jego cudownych kolorach, to oglądam je pomniejszone. Fajnie, potem są zdjęcia. Tylko jakoś widoku w naturze nie mogę sobie przypomnieć.
A czasem jest fajnie się tym po prostu ucieszyć. Tym, co jest.

* * *

I jeszcze seria tego, co tu już parokrotnie było. Mówiłam, że obsiane :)

sobota, 21 lutego 2015

Jesteś dobra.

E.


Niech zdjęcie sprzed paru dni posłuży za inspirację.
Któryś z budynków uniwersyteckich, jak się idzie Nowym Światem
od skrzyżowania ze Świętokrzyską w stronę pomnika Kopernika.

Chociaż nie o tym dziś myślę. Znaczy - nie o legalności czy nielegalności. Tylko o tym, że każdy człowiek jest w samym swoim środku dobry.

Z tydzień temu spacerowałam sobie z E. po Polu Mokotowskim (hahaha, ostatnio często tamtędy chodzę...) i po działkach i parku "radzieckim". Rozkminiałyśmy życie. E., ludzie nie są źli. Ty nie jesteś zła.

Ludzie są dobrzy. W samym środku swojego serca są dobrzy.
Ty jesteś dobra.
Ja jestem dobra.
Tylko o tym zapominam. I nie chcę w to uwierzyć. Wystarczy spojrzeć na to, ile komplementów pamiętam z ostatniego miesiąca, a ile "ale jesteś beznadziejna". I co mi się częściej przypomina i chodzi za mną całe dnie i noce.

Ale w środku [my, ludzie] jesteśmy dobrzy.
I chyba do tego tęsknimy :) do tego, żeby w to uwierzyć.

* * *

E., to nie jest tak, że jesteśmy źli, a Bóg nam pomaga jakoś się z tego zła wydostać. Jesteśmy dobrzy, a Bóg pomaga nam sobie o tym przypomnieć :).
Już jesteśmy dobrymi ludźmi. Dzieciakami Bożymi :). Tak nas stworzył.

czwartek, 19 lutego 2015

Krzyż to miłość




Szukałam już wczoraj tego. Bo chodzę na UW przez Pole Mokotowskie i tam na chodniku jest miejscami właśnie to, co na zdjęciu powyżej. Nawet pamiętałam kilka konkretnych miejsc, ale jak wczoraj na nie patrzyłam, to nie było.
A dzisiaj znalazłam na tej drodze, co wczoraj szłam. tylko w innym miejscu niż kiedyś. Jakoś wczoraj nie zauważyłam.

Krzyż to miłość. Miłość to krzyż.
Jeśli jest krzyż to jest też miłość. Jeśli jest miłość to jest też krzyż.

Czy jest cierpienie bez miłości...?


* * *




Przemek, a to dla Ciebie. Kamienica Twojej rodziny.

Jest trochę większa, ale mój telefon nie zmieścił całej :).

środa, 18 lutego 2015

Jak przed zjedzeniem kawałka czekolady :)

Mamy Popielec dziś.
I tak sobie myślę, że zawsze o Wielkim Poście myślimy w klimacie smutku, wyrzeczeń, najgorszy czas roku, nie można śpiewać Alleluja, chodzić na imprezy...

A ja dziś doszłam do wniosku, że Wielki Post to taki przedłużony moment tuż-przed-zjedzeniem kawałka czekolady. Znacie to uczucie, prawda? Jak się sięga po ogromną łyżkę przepysznej Nutelli. Parę miesięcy temu zastanawiałam się z Gosią, kiedy jesteśmy bardziej szczęśliwi: tuż-przed-zjedzeniem tej łyżki Nutelli czy w trakcie jedzenia... i nie wiemy! :D

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Wędrówki na UW

"Pewnego razu, bardzo dawno temu, mniej więcej w zeszły piątek, mieszkał sobie (...) zupełnie sam w lesie pod nazwiskiem pana Woreczko.
- A co to znaczy pod nazwiskiem? - zapytał (...)
- To znaczy, że na drzwiach na tabliczce miał wypisane złotymi literami nazwisko, a mieszkał pod nim."

Kto pamięta, z czego to? :)