Trzy sita to takie sprytne urządzenie, niezwykle przydatne, żeby myśleć o ludziach dobrze. I mówić o ludziach dobrze. Właściwie to najpierw mówić, a potem się na myślenie też rzuca :).
"To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna." (J 15,11)
"- Dlaczego oni się śmieją? - Bo są normalni." o. Romek SJ
poniedziałek, 25 listopada 2013
Trzy sita Sokratesa
dziękuję ojcu Jajko za to, że mi o nich przypomniał :)
Trzy sita to takie sprytne urządzenie, niezwykle przydatne, żeby myśleć o ludziach dobrze. I mówić o ludziach dobrze. Właściwie to najpierw mówić, a potem się na myślenie też rzuca :).
Trzy sita to takie sprytne urządzenie, niezwykle przydatne, żeby myśleć o ludziach dobrze. I mówić o ludziach dobrze. Właściwie to najpierw mówić, a potem się na myślenie też rzuca :).
wtorek, 19 listopada 2013
Nie ma kolców bez róży.
Tak. Właśnie tak. Na pewno się nie pomyliłam... w każdym razie nie tym razem ;)
Bo "nie ma róży bez kolców" to w zasadzie nic odkrywczego. Wszyscy wiedzą, znają... i niekoniecznie kochają. I nie ma się co dziwić, że nie kochają... ja też niespecjalnie ;).
A nie ma kolców bez róży - to jest dopiero coś. Taka trochę nowość. Tylko co to do końca znaczy?
Zacznijmy od kolców - o, to wszyscy wiedzą. Trudności, kłody pod nogi, ta cała szara wredna rzeczywistość, żyć się nie chce, a co dopiero się cieszyć, nic mi się nigdy nie udaje, mam depresję i wszystko naraz, życie mi się nie podoba, znów nie mogę iść na imprezę, zero wolnego czasu, człowiek tylko lata i lata, wyspałam się ostatnio 500 lat temu w przedszkolu, ten czas tak wolno mija, ten czas tak szybko leci... no wszyscy wiedzą. A on się znów ze mną pokłócił, ma pretensje o nic, przecież ja nic nie zrobiłam, o mamo.
A ta róża? Co ona tu robi, przecież jest tak beznadziejnie.
Bo "nie ma róży bez kolców" to w zasadzie nic odkrywczego. Wszyscy wiedzą, znają... i niekoniecznie kochają. I nie ma się co dziwić, że nie kochają... ja też niespecjalnie ;).
A nie ma kolców bez róży - to jest dopiero coś. Taka trochę nowość. Tylko co to do końca znaczy?
Zacznijmy od kolców - o, to wszyscy wiedzą. Trudności, kłody pod nogi, ta cała szara wredna rzeczywistość, żyć się nie chce, a co dopiero się cieszyć, nic mi się nigdy nie udaje, mam depresję i wszystko naraz, życie mi się nie podoba, znów nie mogę iść na imprezę, zero wolnego czasu, człowiek tylko lata i lata, wyspałam się ostatnio 500 lat temu w przedszkolu, ten czas tak wolno mija, ten czas tak szybko leci... no wszyscy wiedzą. A on się znów ze mną pokłócił, ma pretensje o nic, przecież ja nic nie zrobiłam, o mamo.
A ta róża? Co ona tu robi, przecież jest tak beznadziejnie.
sobota, 16 listopada 2013
Oględnie mówiąc... (2)
Tutaj jest część pierwsza
Dzisiaj. Dzisiaj. Wielki dzień :)
W jednym zdaniu nasze ulubione dwa sformułowania. Wcześniej tego nie było, wcześniej zawsze oddzielnie... Znów odgrywanie roli (oględnie mówiąc) wygrywało. I to całkiem zdecydowanie. Nic nie zapowiadało tego, że to będzie tak niezwykły dzień...
- Oględnie mówiąc, to nie odegrało zbyt dużej roli.
CHECKPOINT. Jak to Ruda określiła :). Tak trudno się czasem powstrzymać od śmiechu...
Trzeba było zapisać godzinę.
A potem pani złapała wiatr w żagle, naprawdę, i już tak oględnie mówiła, że mimo ogromnej przewagi "odgrywa rolę" (z 5 punktów!) "oględne mówienie" dogoniło i co więcej przegoniło dotychczasowego zwycięzcę. Jejku, jejku.
Serdecznie gratulujemy! :)
W ogóle, "tam" tyle kwiatków leci, że chyba trzeba zacząć zapisywać.
Uśmiechy! :-)
Dzisiaj. Dzisiaj. Wielki dzień :)
W jednym zdaniu nasze ulubione dwa sformułowania. Wcześniej tego nie było, wcześniej zawsze oddzielnie... Znów odgrywanie roli (oględnie mówiąc) wygrywało. I to całkiem zdecydowanie. Nic nie zapowiadało tego, że to będzie tak niezwykły dzień...
- Oględnie mówiąc, to nie odegrało zbyt dużej roli.
CHECKPOINT. Jak to Ruda określiła :). Tak trudno się czasem powstrzymać od śmiechu...
Trzeba było zapisać godzinę.
A potem pani złapała wiatr w żagle, naprawdę, i już tak oględnie mówiła, że mimo ogromnej przewagi "odgrywa rolę" (z 5 punktów!) "oględne mówienie" dogoniło i co więcej przegoniło dotychczasowego zwycięzcę. Jejku, jejku.
Serdecznie gratulujemy! :)
W ogóle, "tam" tyle kwiatków leci, że chyba trzeba zacząć zapisywać.
Uśmiechy! :-)
poniedziałek, 11 listopada 2013
Patriotyzm codzienny i niecodzienny
11 listopada, Święto Niepodległości, 95 lat temu powstała II Rzeczpospolita. W zasadzie dopiero zaczęła powstawać. Ale fakt faktem, że I wojna światowa się skończyła, w słynnym lasku Campiegne podpisano rozejm. A potem? Potem był szereg traktatów, z każdym państwem oddzielnie. Świat wszedł w zupełnie nowy porządek, powstało 11 nowych państw. Nowych jak nowych, część z nich już kiedyś istniała, chociażby nasza Polska. I nastąpił czas budowania naszego państwa. Walki o granice, kształtowanie ustroju. Różne idee, wizje II RP musiały znaleźć jakiś kompromis, pogodzić się między sobą. Nie było łatwo...
Ale świętujemy. Świętujemy dziś pojawienie się Polski na mapie po 123 latach. Więc wywieszamy flagi, śpiewamy patriotyczne pieśni...
A jutro? Jutro...wszyscy wrócą do normalnego trybu życia, może w mediach coś wspomną, a może nie... i zapomnimy. I nasz patriotyzm uśpimy na kolejne kilka miesięcy, aż do 2 i 3 maja, kiedy będziemy świętować uchwalenie pierwszej polskiej Ustawy Rządowej, i znów będziemy wywieszać flagi i śpiewać patriotyczne pieśni.
Ale świętujemy. Świętujemy dziś pojawienie się Polski na mapie po 123 latach. Więc wywieszamy flagi, śpiewamy patriotyczne pieśni...
A jutro? Jutro...wszyscy wrócą do normalnego trybu życia, może w mediach coś wspomną, a może nie... i zapomnimy. I nasz patriotyzm uśpimy na kolejne kilka miesięcy, aż do 2 i 3 maja, kiedy będziemy świętować uchwalenie pierwszej polskiej Ustawy Rządowej, i znów będziemy wywieszać flagi i śpiewać patriotyczne pieśni.
niedziela, 10 listopada 2013
Bilet ztm... w prezencie :)
175 podjechało na przystanek, podchodzę do drzwi, wychodzą ludzie... lekko podchmielony pan wciska mi bilet ztm-u. 100% zaskoczenia.
- Dziękuję, nie potrzebuję, ja już mam! (przecież mam kartę miejską, ten bilet w tej chwili mi po nic)
- Bieritie, bieritie, ja szczestnyj (bierzcie, bierzcie, jestem uczciwy)
Wzięłam, cóż robić :). Faktycznie, bilet jednorazowy, skasowany o 10:58 tego samego dnia, w autobusie nr 175 numer boczny 8224, czyli w tym, do którego właśnie wsiadłam. Ważny 120 minut, więc do 12:58. O, to jeszcze kawałek.
Przypomniało mi się, bo już o takiej akcji słyszałam. Żeby wychodząc z tramwaju/autobusu dać komuś bilet, żeby nie kasował kolejnego, skoro ten jeden jeszcze ważny, a bilety drożeją. Z tym, że jak mam kartę to trochę nie mam jak się podzielić. Ale to jest niezła akcja, że działa. Że mnie spotkało ;) A najlepsze, że ten pan to chyba zza naszej wschodniej granicy.
W takich sytuacjach to w sumie szkoda, że mam kartę. Takie dzielenie biletami mogłoby być całkiem fajne :)
- Dziękuję, nie potrzebuję, ja już mam! (przecież mam kartę miejską, ten bilet w tej chwili mi po nic)
- Bieritie, bieritie, ja szczestnyj (bierzcie, bierzcie, jestem uczciwy)
Wzięłam, cóż robić :). Faktycznie, bilet jednorazowy, skasowany o 10:58 tego samego dnia, w autobusie nr 175 numer boczny 8224, czyli w tym, do którego właśnie wsiadłam. Ważny 120 minut, więc do 12:58. O, to jeszcze kawałek.
Przypomniało mi się, bo już o takiej akcji słyszałam. Żeby wychodząc z tramwaju/autobusu dać komuś bilet, żeby nie kasował kolejnego, skoro ten jeden jeszcze ważny, a bilety drożeją. Z tym, że jak mam kartę to trochę nie mam jak się podzielić. Ale to jest niezła akcja, że działa. Że mnie spotkało ;) A najlepsze, że ten pan to chyba zza naszej wschodniej granicy.
W takich sytuacjach to w sumie szkoda, że mam kartę. Takie dzielenie biletami mogłoby być całkiem fajne :)
czwartek, 7 listopada 2013
Life is real
Ojcu Brachowi, dzięki któremu o Ayo się w ogóle dowiedziałam :)
Ayo, "Life is real":
I live my life
the way I want
I got nothing to hide
nothing at all
life is not a fairy tale
life is about more cause life is real.
W zasadzie to nie wiem, czy potrzebuje to komentarza. Idę przez życie swoją drogą, nie mam nic to ukrycia... Życie nie jest bajką, jest czymś więcej, bo jest po prostu realne :)
No właśnie. Oby. Żyć swoim życiem. Niezależnie od tego, co powiedzą "INNI".
Uśmiechy! : )
Ayo, "Life is real":
I live my life
the way I want
I got nothing to hide
nothing at all
life is not a fairy tale
life is about more cause life is real.
W zasadzie to nie wiem, czy potrzebuje to komentarza. Idę przez życie swoją drogą, nie mam nic to ukrycia... Życie nie jest bajką, jest czymś więcej, bo jest po prostu realne :)
No właśnie. Oby. Żyć swoim życiem. Niezależnie od tego, co powiedzą "INNI".
Uśmiechy! : )
niedziela, 3 listopada 2013
Wewnątrz i na zewnątrz
Nie zawsze łatwo jest się uśmiechać.
Czasem się wręcz nie da.
I wtedy ważne jest, żeby mieć w sobie iskierkę uśmiechu. Taką najmniejszą. Żeby później, z bardziej dogodnym momencie było co rozdmuchiwać :)
Czasem się uśmiechamy.
A w środku pustka.
A nie powinno być dymu bez ognia... może czasem lepiej się nie oszukiwać i pobyć smutnym. Bo to też jest potrzebne. Bez takich okresów nie docenialibyśmy radości.
Jest czas radości i czas zmartwienia. Czas pocieszenia i czas strapienia. Kohelet. Święty Ignacy. Życie.
Czasem się wręcz nie da.
I wtedy ważne jest, żeby mieć w sobie iskierkę uśmiechu. Taką najmniejszą. Żeby później, z bardziej dogodnym momencie było co rozdmuchiwać :)
Czasem się uśmiechamy.
A w środku pustka.
A nie powinno być dymu bez ognia... może czasem lepiej się nie oszukiwać i pobyć smutnym. Bo to też jest potrzebne. Bez takich okresów nie docenialibyśmy radości.
Jest czas radości i czas zmartwienia. Czas pocieszenia i czas strapienia. Kohelet. Święty Ignacy. Życie.
sobota, 19 października 2013
Oględnie mówiąc po prostu to odegrało dużą rolę
...z życia uśmiechnięte :)
Mamuś mi opowiadała, że dziadek poszedł kiedyś na zebranie do szkoły. Wrócił, i mama przejęta pyta, co było na zebraniu? Na to dziadek wstał, wziął swój notes, otworzył na stosownej stronie, notatki z zebrania. A tam... pełno pionowych kreseczek... o co chodzi?
- Notowałem ile razy wychowawca powiedział "PO PROSTU".
...dzisiaj notowałam ile razy coś ODGRYWAŁO ROLĘ. Znaczącą najczęściej. Albo dużą. A Ruda notowała ile razy pani OGLĘDNIE MÓWI. Rywalizacja byłą zacięta, początkowo bardzo wyrównana, jednak koło godziny 14 w ciągu dwóch minut bardzo dużo rzeczy było bardzo istotnych i odgrywało znaczące role. I mimo tego, że przez kolejne 2 godziny już takich wydarzeń nie było, a pani wyrażała się bardzo oględnie nie udało się tej straty punktów nadrobić, i "oględnie mówiąc" przegrało z "odgrywaniem roli". 14:12 zdaje się.
Oględnie mówiąc po prostu te 2 minuty koło 14 odegrały największą rolę w rozgrywce.
czwartek, 26 września 2013
Ponury tramwaj
Godziny ranne, tramwaj powiedzmy że numer 37, aczkolwiek to nie ma większego znaczenia. Ludzie spieszą się do pracy czy szkoły, jeszcze się na dobre nie obudzili,smutni, ponurzy, patrzący mniej lub bardziej mądrze w przestrzeń. Nikt się nie uśmiecha.
Godziny popołudniowe, ten sam tramwaj numer 37. Ludzie zmęczeni po pracy zasypiają na swoich miejscach o ile je w ogóle mają, może właśnie jadą do drugiej pracy, tak samo smutni, ponurzy, patrzący mniej lub bardziej mądrze w przestrzeń. I znów nikt się nie uśmiecha.
Ludzie, co z wami?!
Godziny popołudniowe, ten sam tramwaj numer 37. Ludzie zmęczeni po pracy zasypiają na swoich miejscach o ile je w ogóle mają, może właśnie jadą do drugiej pracy, tak samo smutni, ponurzy, patrzący mniej lub bardziej mądrze w przestrzeń. I znów nikt się nie uśmiecha.
Ludzie, co z wami?!
wtorek, 24 września 2013
W 5 kg na 2 tygodnie
Rozmawiam sobie z moim wspaniałym rehabilitantem, panem TR, cóż to ja mogę a czego raczej nie.
- A chodzić po górach mogę?
- Mooożesz.
- A z plecakiem?
- A... tragarza nie masz?
- No nie mam, niestety :)
- Hm... No możesz sobie spakować wodę i kurtkę tak na jeden dzień, to możesz. Tylko żeby to nie ważyło 50 kilo.
- A... ile może ważyć?
- No tak do pięciu.
- 5?!
- 5.
- Wspaniale! Spakuję się w 5 kilo na 2 tygodnie!!! (ach ten entuzjazm)
- Ale to co ty będziesz z tym plecakiem 2 tygodnie chodzić?
- No właśnie zamierzam...
- No, to do 10...
To było przed wakacjami. No i hm, nie mogę, to nie mogę, ale jak mam wybierać: nie jechać albo się spakować w 5(10?) kg... to wolę to drugie :) Ale to przecież prawie niemożliwe...
- A chodzić po górach mogę?
- Mooożesz.
- A z plecakiem?
- A... tragarza nie masz?
- No nie mam, niestety :)
- Hm... No możesz sobie spakować wodę i kurtkę tak na jeden dzień, to możesz. Tylko żeby to nie ważyło 50 kilo.
- A... ile może ważyć?
- No tak do pięciu.
- 5?!
- 5.
- Wspaniale! Spakuję się w 5 kilo na 2 tygodnie!!! (ach ten entuzjazm)
- Ale to co ty będziesz z tym plecakiem 2 tygodnie chodzić?
- No właśnie zamierzam...
- No, to do 10...
To było przed wakacjami. No i hm, nie mogę, to nie mogę, ale jak mam wybierać: nie jechać albo się spakować w 5(10?) kg... to wolę to drugie :) Ale to przecież prawie niemożliwe...
Subskrybuj:
Posty (Atom)