Nie ogarniam świata. Życia. W sumie można powiedzieć-nic nowego. Nihil novi. Ale...coś się dziwnego dzieje.
Dlaczego tyle osób dookoła ma trudny czas w życiu?
Mieć kryzys-normalne.
No ale gdzieś granica normy jest. Musi być. Musi!
Zbyt wiele osób dookoła ma teraz kryzys. W dodatku często poważniejszy niż kilkugodzinny dół. Co się dzieje?
To naprawdę nie jest normalne.
A przy tym ja też mam już dłuższy niż zwykle zjazd do bazy. Głupio-w najdłuższe wakacje życia. Ale nie poradzę-mam. Czekam aż przejdzie i jednocześnie widzę, że jeśli faktycznie chcę się z nim pożegnać to muszę zrobić coś więcej niż "czekać". Tylko co? Powoli się niby klaruje...
A żeby było fajniej, to taka jedna ważna osoba przenosi się do innego miasta. 454 km w linii prostej. 515 km pociągiem. 572 km samochodem. Dużo za dużo. Trzeba myśleć, znaleźć kogoś nowego. Komu będzie można wszystko powiedzieć. A w nocy o północy wysłać SMSa żeby się modlił, bo inaczej zrobię komuś krzywdę. I od razu dostać odpowiedź, że jasne.
Ewa mówi, że właśnie dlatego nie warto mieć stałego spowiednika. Czy kierownika duchowego. Bo się przyzwyczaisz, dogadasz, przywiążesz, a jego przeniosą gdzie pieprz rośnie. Jak widać-sprawdza się.
Wracając do ruchu globalnego - dlaczego teraz tak dużo osób ma doła, kryzys czy inną depresję? Już mnie zaczyna to denerwować.
Chyba że wszystko w normie, tylko ja zaczęłam na świat racjonalnie patrzeć...
"To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna." (J 15,11)
"- Dlaczego oni się śmieją? - Bo są normalni." o. Romek SJ
sobota, 31 maja 2014
Dzień XL. Windows Movie Maker ;)
Ha! Udało się! Windows Movie Maker za 50 razem uznał, że jednak nie ma błędu i może się zainstalować :D I dzięki temu mogę zrobić taki film, co chciałam.
Chociaż tyle dobrego w tym męczącym dniu...
Chociaż tyle dobrego w tym męczącym dniu...
piątek, 30 maja 2014
Dzień XXXIX. Puzzle
Magdzie :)
Rzadka dedykacja :)
Magda dostała pod choinkę puzzle 1000 kawałków a dzisiaj układałyśmy! Prawie skończyłyśmy (możliwe, że sama już całkiem skończyła). Było super. O, właśnie napisała, że skończyła. Zdjęcia poniżej.
Kilka refleksji:
Mozart do Mozarta podobny jak dwie krople wody! (część obrazka stanowiły czekoladki z nadrukowanym Mozartem na sreberku. Fajnie się układało)
Poza tym można by na puzzlach się uczyć stylów architektonicznych. Tam była taka gotycka katedra. (chociaż w sumie, czy to na pewno gotyk? może neogotyk? nie znam się do końca...) i wszystkie elementy: ostrołuk, biforia, strzeliste wieże... no i można by robić rozpoznawanki po kawałkach, co to za styl :)
Dobrze, już dobrze, zdjęcia! :)
Rzadka dedykacja :)
Magda dostała pod choinkę puzzle 1000 kawałków a dzisiaj układałyśmy! Prawie skończyłyśmy (możliwe, że sama już całkiem skończyła). Było super. O, właśnie napisała, że skończyła. Zdjęcia poniżej.
Kilka refleksji:
Mozart do Mozarta podobny jak dwie krople wody! (część obrazka stanowiły czekoladki z nadrukowanym Mozartem na sreberku. Fajnie się układało)
Poza tym można by na puzzlach się uczyć stylów architektonicznych. Tam była taka gotycka katedra. (chociaż w sumie, czy to na pewno gotyk? może neogotyk? nie znam się do końca...) i wszystkie elementy: ostrołuk, biforia, strzeliste wieże... no i można by robić rozpoznawanki po kawałkach, co to za styl :)
Dobrze, już dobrze, zdjęcia! :)
![]() |
| W takim stanie je opuściłam |
![]() |
| A tak Magda skończyła :D piękne, nie? w większości czarno-białe! to dopiero wyzwanie! :) |
Uśmiechy! :)
Taka rozkmina. (+dzień XXXVIII)
Siostrom wspaniałym
i, co ciekawe, panu TR.
I znów bez zdjęcia, bo mam zwyczaj zapominać o tym, że w takich momentach należy robić zdjęcie. I może dobrze, bo niektóre chwile życia powinny zostać tylko dla nas. Kawałek tradycji.
Miałyśmy siostrzaną kolację! :) Pyszną (dzięki Młodej) z pycha deserem (biszkopt z kremem. waniliowym. też Młoda, zdolne i kochane Stworzenie :)).
Tylko że...było dużo sprzątania. A już było późno... eeech... posprzątane...
pomyślałam sobie:
i, co ciekawe, panu TR.
I znów bez zdjęcia, bo mam zwyczaj zapominać o tym, że w takich momentach należy robić zdjęcie. I może dobrze, bo niektóre chwile życia powinny zostać tylko dla nas. Kawałek tradycji.
Miałyśmy siostrzaną kolację! :) Pyszną (dzięki Młodej) z pycha deserem (biszkopt z kremem. waniliowym. też Młoda, zdolne i kochane Stworzenie :)).
Tylko że...było dużo sprzątania. A już było późno... eeech... posprzątane...
pomyślałam sobie:
środa, 28 maja 2014
Dzień XXXVII. Moje rodzeństwo dba o 100happydays :)
Najlepszej z moich młodszych sióstr :) czyli Młodej! :)
Jak już zupełnie nie wiesz, co wstawić na 100happydays, to Twoje rodzeństwo o to zadba. Tak, to wredne, młodsze, niedoświadczone i denerwujące rodzeństwo.
Mam najlepszą młodszą siostrę pod słońcem! :)
Wracam z Kontaktu, była mega dobra szama, więc się najadłam i nie musiałam jeść kolacji. Chcę iść spać, biorę rzeczy do mycia...
- Marcysia...proszę, chodź do kuchni, no proszę, wejdź tam, Marcysia...
Weszłam.
Największym zmartwieniem Młodej było to, że ja kolację niespodziewanie już zjadłam gdzie indziej...
Tej herbaty i tosta jeszcze nie było. Za to na kartce była instrukcja obsługi wieczoru - bo było wiadomo, że wrócę jak już będzie bardziej spać niż nie.
Jak już zupełnie nie wiesz, co wstawić na 100happydays, to Twoje rodzeństwo o to zadba. Tak, to wredne, młodsze, niedoświadczone i denerwujące rodzeństwo.
Mam najlepszą młodszą siostrę pod słońcem! :)
Wracam z Kontaktu, była mega dobra szama, więc się najadłam i nie musiałam jeść kolacji. Chcę iść spać, biorę rzeczy do mycia...
- Marcysia...proszę, chodź do kuchni, no proszę, wejdź tam, Marcysia...
Weszłam.
Największym zmartwieniem Młodej było to, że ja kolację niespodziewanie już zjadłam gdzie indziej...
Tej herbaty i tosta jeszcze nie było. Za to na kartce była instrukcja obsługi wieczoru - bo było wiadomo, że wrócę jak już będzie bardziej spać niż nie.
Dzień XXXVI. ?
No i co? Skończył się wtorek 27. maja a ja naprawdę nie mam pojęcia co wstawić na 100happydays.
To był bardzo trudny dzień.
Dużo rzeczy się potoczyło nie tak, jak miało.
Kilku rzeczy się dowiedziałam takich, których nie chciałam. Żeby się w ogóle zdarzyły. Co tam dowiadywanie...
Generalnie jestem bardzo wkurzona na życie.
I już mam absolutnie dość. Wszystkiego.
Uciekam, i nie wiem od czego. I nie mam dokąd - bo gdzie ucieknę, stamtąd też chcę uciec.
Niemniej, mogę próbować się cieszyć dziś z:
-pysznego budyniu, który zrobiła Młoda
-tego, że już trzeci dzień się z nią nie pokłóciłam
-tego, że znalazłam wreszcie 4 odcinek dumy i uprzedzenie po polsku, obejrzałam, i już wszystko wiem, o co chodziło w 5 i 6, które obejrzałyśmy z Młodą wczoraj.
Oraz z tego, że mam kochaną starszą siostrę, do której mogę zadzwonić wieczorem i się wygadać. I wypłakać. Z tego to się cieszę, nie tylko próbuję.
Już wiem, dla kogo dedykacja.
Bogusi R.-S. :)
To był bardzo trudny dzień.
Dużo rzeczy się potoczyło nie tak, jak miało.
Kilku rzeczy się dowiedziałam takich, których nie chciałam. Żeby się w ogóle zdarzyły. Co tam dowiadywanie...
Generalnie jestem bardzo wkurzona na życie.
I już mam absolutnie dość. Wszystkiego.
Uciekam, i nie wiem od czego. I nie mam dokąd - bo gdzie ucieknę, stamtąd też chcę uciec.
Niemniej, mogę próbować się cieszyć dziś z:
-pysznego budyniu, który zrobiła Młoda
-tego, że już trzeci dzień się z nią nie pokłóciłam
-tego, że znalazłam wreszcie 4 odcinek dumy i uprzedzenie po polsku, obejrzałam, i już wszystko wiem, o co chodziło w 5 i 6, które obejrzałyśmy z Młodą wczoraj.
Oraz z tego, że mam kochaną starszą siostrę, do której mogę zadzwonić wieczorem i się wygadać. I wypłakać. Z tego to się cieszę, nie tylko próbuję.
Już wiem, dla kogo dedykacja.
Bogusi R.-S. :)
niedziela, 25 maja 2014
Dzień XXXIV i XXXV. Pride and Prejudice
Młodej! :)
Jak wiadomo - nie mam czasu. Ale Młoda jest chora, a Mama wyjechała. Trzeba ją uziemić w łóżku. Tak, żeby jej się nie nudziło. A czytanie książki męczy, a nie ma czasu odpocząć, a już ją plecy bolą od leżenia (ciekawe)... jak by tu ją uziemić...
FILM.
Duma i uprzedzenie, serial z roku 1995. Dziś mamy za sobą 3 odcinki. (obejrzałabym kolejne trzy, mi nigdy za dużo, strasznie mi się podoba! no ale czekamy do jutra...). No i cóż... chyba jednak mam trochę wolnego. Trochę dziś odpoczęłam. A trochę nie :)
Nie chcę oszukiwać.
Taka przerwa w 100happydays.
Spokojnie, będzie dziś dzień....kolejny
Ale po prostu tym razem będzie nie-o-tym.
Chcę rozwiać wątpliwości :)
Piszę bloga o uśmiechu, co nie? To chyba już każdy zauważył. O uśmiechniętym i radosnym życiu. I po prostu nie chciałabym, żebyście myśleli, że ja mam życie takie poukładane. I że jestem tak szczęśliwa, bo mi się wszystko układa i wszystko jest proste.
Nie jest. Jestem normalna! :) Też mam zjazdy, kryzysy, złe humory. Ostatnio nawet częściej. Czasem tak trudno znaleźć to coś, co by można było wstawić na 100happydays...Tak że mam ochotę uciec zewsząd, ze świata, a niechże się już skończy...
sobota, 24 maja 2014
Dzień XXXIII. Porządkowe wspomnienia :)
Kochanym uśmiechniętym wędrolom z wędrykoli: Patrycji Kamili Kuczyńskiej, Patrycji Porysiak, Luizie Rzadkowskiej, Elizie Kowalskiej, Asi Krzyżanowskiej, Kasi Kupis, Gosi Chusteckiej, Dudzi, Ani Cyran, Basi Chruściel, Eli Jarosińskiej i Kasi Jesionowskiej.
Dedykacja i tytuł dzisiaj. A zdjęcie i notka jutro, muszę szanować swoje zdrowie i trochę spać....
Już jest "jutro". Dopisuję zatem obiecaną notkę:
Wiecie co, czasem fajnie jest robić porządki :) Wywalić wszystko z biurka i przeglądać każdy papierek. Co prawda męczące to jest i zabiera mnóstwo cennego czasu, ale... znalazłam wczoraj tyle fajnych rzeczy! To znaczy - one same w sobie już mi się do niczego nie przydadzą. One przypominają. Przypominają te niezwykłe chwile, kiedy zwyczajne sytuacje stawały się nadzwyczajne... :)
I tak znalazłam wczoraj to:
Wędrole już wiedzą o co chodzi i pewnie już się śmieją :)
Dedykacja i tytuł dzisiaj. A zdjęcie i notka jutro, muszę szanować swoje zdrowie i trochę spać....
Już jest "jutro". Dopisuję zatem obiecaną notkę:
Wiecie co, czasem fajnie jest robić porządki :) Wywalić wszystko z biurka i przeglądać każdy papierek. Co prawda męczące to jest i zabiera mnóstwo cennego czasu, ale... znalazłam wczoraj tyle fajnych rzeczy! To znaczy - one same w sobie już mi się do niczego nie przydadzą. One przypominają. Przypominają te niezwykłe chwile, kiedy zwyczajne sytuacje stawały się nadzwyczajne... :)
I tak znalazłam wczoraj to:
Wędrole już wiedzą o co chodzi i pewnie już się śmieją :)
Dzień XXXII. Kubek z uśmiechami słucha narzekań
Eli Jarosińskiej
czekam aż mi Ela wyśle zdjęcie. Bo wreszcie udało nam się umówić na herbatę w kubku z uśmiechami. Co prawda w końcu był to sok, ale najważniejszy był kubek, więc wszystko się zgadza :).
A ile on naszych narzekań wysłuchał! Na to harcerstwo, na tych kochanych ludzi co nie odpowiadają na żadną formę kontaktu i jak przez nich się odechciewa. A jeszcze tyle innych problemów...
Ale chyba nam się lepiej obu zrobiło :) bo kobiety tak mają, że muszą się wygadać...
Dlaczego dopiero teraz to piszę? ten dzień, oczywiście? bo dopiero mam chwilę wolnego... a jeszcze muszę opisać dzisiejszy. już wiem co będzie!
Jest i zdjęcie:
A obiecany post "nie chcę oszukiwać" znów przekładam na przyszłość...
Uśmiechy! :)
czekam aż mi Ela wyśle zdjęcie. Bo wreszcie udało nam się umówić na herbatę w kubku z uśmiechami. Co prawda w końcu był to sok, ale najważniejszy był kubek, więc wszystko się zgadza :).
A ile on naszych narzekań wysłuchał! Na to harcerstwo, na tych kochanych ludzi co nie odpowiadają na żadną formę kontaktu i jak przez nich się odechciewa. A jeszcze tyle innych problemów...
Ale chyba nam się lepiej obu zrobiło :) bo kobiety tak mają, że muszą się wygadać...
Dlaczego dopiero teraz to piszę? ten dzień, oczywiście? bo dopiero mam chwilę wolnego... a jeszcze muszę opisać dzisiejszy. już wiem co będzie!
Jest i zdjęcie:
A obiecany post "nie chcę oszukiwać" znów przekładam na przyszłość...
Uśmiechy! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




